Przemoc w grach.

Siedząc prawie trzy dekady w tematyce gier i obecne dyskusje wokół ich przeznaczenia, zastosowania, filozofii skłoniły mnie do refleksji, podzielenia się swoim doświadczeniem jako gracz, pedagog, historyk, ich fascynat i człowiek. Może nie jest to opracowanie podręcznikowe ale postaram się w miarę zwięźle ukazać filozofię gier w kontekście antropologicznym, kulturowym w odniesieniu do naszej rzeczywistości, a tematyką przewodnią będą gry „przemocowe” i śmierć.

Gry, symulacje, zabawy leżą głęboko w naturze nie tylko ludzkiej. Zwierzęta będąc młodziutkie symulują polowania i zachowania, które później pozwolą im przeżyć, przetrwać w określonych warunkach. I tak samo u ludzi gry, zabawy, często rytualizowane oswajają z rzeczywistością, są jej odzwierciedleniem. Celów jest wiele- od nauki podstawowych funkcji społecznych, aż po oswojenie ze śmiercią. Posłużę się przykładami z naszej rodzimej kultury. „Topienie Marzanny”, wiele kochających mamuś, przedszkola, szkoły podstawowe zabierają dzieci na makabryczne przedstawienie religijne. Oto dziś dzieci rytualnie spalą boginię zimy i śmierci, kobietę odpowiedzialną za wszelkie zło, dalej dobiją ją kamieniami, a finalnie dla pewności utopią (warto jest zapoznać się z tym rytuałem, kim jest popularna blondyneczka Marzanna, czego jest uosobieniem i odzwierciedleniem itd.). Jakież to chrześcijańskie i etyczne… Można też przytoczyć motywy drogi krzyżowej, które w swoim makabryźmie dorównują popularnej „Pile”, ożywienie zmarłego Łazarza (XXI wiek w tym przypadku ma H1N1, Day-Z i wiele innych) itd.

Rytuały ewoluowały wraz z człowiekiem, choć ich rdzeń emocjonalny i celowość pozostała ta sama. Najbardziej charakterystycznymi i pełnymi barw nićmi, a może i nawet kanwą ludzkiej „wyszywanki” zawsze będzie życie, śmierć, czas i emocje, zasady i rytualizacja zaś schematem, którego nie można złamać.

Gry w XXI wieku nie przedstawiają niczego innego czym właśnie jest człowiek na przestrzeni dziejów. Towarzyszące konflikty i wojny, wieki historii, ideologie, religie, fantazje znajdują upust w świecie gier. Te oswajają człowieka z tym co było, może być i jak chciałbym żeby było. Naturalnym będzie, iż dominującymi i najbardziej propagowanymi elementami będą te najbardziej oddziałujące na nasze podstawowe lęki i potrzeby.

Rytuały, zabawy, gry są zwierciadłem kultury i człowieka danego okresu. W dyskusji pt: „ Czy powinny powstawać gry odzwierciedlające agresję i przemoc, jak sformułowana powinna być ewentualna ich dostępność?” ciężko jest mi zająć miejsce. Jako człowiek chciałbym żeby świat był pokojowy, piękny, bez przemocy. Jednak z drugiej strony homo sapiens jest mordercą, w każdym pokoleniu tańczy ze śmiercią, raz szybciej, raz wolniej. Boi się jej i od tysięcy lat i chce ją oswoić, gloryfikuje, demonizuje, nazywa, personifikuje- rozwiązań wiele… Gry „ przemocowe” nie są kreacją jakiegoś novum, są sumą naturalnych z punktu widzenia antropologii potrzeb, lęków i możliwości technologicznych danego okresu.

Skoro żyjemy w świecie wojen współczesnych, ISIS, Boko Haram, cicha wojenka wschód-zachód, nowy świat, a stary świat, problemy z imigracją, konflikty kulturowe, epidemie itd… , naturalnym wytworem będą gry o tej tematyce: Battlefield, Counter Strike, Plague i wiele innych. Człowiek zawsze lubił fantazjować, były mity, legendy jest i Skyrim czy Wiedźmin nie wspominając o kultowym Baldurs Gate czy Diablo. Kult przodków i przeszłości odzwierciedlają gry historyczne lub osadzone w historii. Jednak motywem dominującym w popularności zabaw/gier/rytuałów, z czym jednak trzeba się pogodzić zawsze będzie śmierć. Czy to śmierć odzwierciedlona w statystykach, czy brutalnie ukazana… Dlatego też uważam, że nadmierne blokowanie dostępu i demonizowanie będzie powodowało odwrotny skutek. Gry i rytuały zakazane bardzo w historii człowieka zyskują na popularności, stają się bardziej pociągające. Reasumując ograniczenie przemocy w grach zaistnieje tylko wtedy kiedy ludzkość zapomni czym jest wojna i przemoc, ilość produktów o tej tematyce i ich popularność jest wydaje mi się wprost proporcjonalna do stanu naszego społeczeństwa, jego potrzeb i lęków. Jedynym co można zrobić to oswoić XXI wieczne rytuały i edukować, edukować i jeszcze raz edukować. Tylko wykształcenie człowieka świadomego może rozpocząć i tak moim zdaniem syzyfowy proces przecinania spirali przemocy i brutalizacji funkcjonowania homo sapiens.

Zapraszam do dyskusji na forum